#9 Golden Gate Bridge

Ostatnio, zaraz po wycieczce do San Francisco, sprawdziłam z ciekawości jakie są najbardziej rozpoznawalne miejsca na świecie. Ku mojemu zaskoczeniu (żartuje, domyślałam się 🙂 ), okazało się, że jedno z takich miejsc mam obecnie na wyciągnięcie ręki. Mowa tutaj oczywiście o sławnym Golden Gate Bridge.

golden_gate

W ostatni weekend, ze względu na ładną pogodę, wybraliśmy się na spacer po moście. Ma on długość prawie 3 kilometrów. Nawet jeśli w okolicy jest słoneczna i bezwietrzna pogoda, na taką wyprawę koniecznie trzeba się ciepło ubrać i mieć ze sobą czapkę (ja jej nie zabrałam i zmagałam się z bólem głowy i uszu przez kilka kolejnych godzin).

Najpopularniejsze punkty widokowe na Golden Gate znajdują się po stronie Hrabstwa Marin (nie po stronie San Francisco). Nazywają się Vista Point i Battery Spencer (zdjęcia poniżej). Wymaga to przejechania na drugą stronę mostu, a tym samym uiszczenia opłaty za powrót. Te miejsca są również mocno zatłoczone, zdarza się, że trzeba czekać na miejsca parkingowe. Na szczęście Golden Gate pokazuje się z wielu różnych miejsc (np. z plaż przy wejściu do cieśniny czy z wyspy Alcatraz) dlatego można go podziwiać nie tylko z punktów widokowych. Z każdego miejsca robi wielkie wrażenie.

golden_gate2

Widok z Battery Spencer
Widok z Battery Spencer
img_0890
Widok z Vista Point

Wydawać by się mogło, że to po prostu charakterystyczny most, który miał za zadanie ułatwić komunikację mieszkańcom Zatoki. Okazuje się jednak, że most skrywa sporo ciekawych historii i faktów o sobie. Co to jest Half Way to Hell Club? W jakim rankingu Golden Gate ma miejsce na niechlubnym podium? I jak nazywa się kolor, którym pomalowany jest most?

img_0944

img_0932

img_0927

img_0926

DCIM100GOPROGOPR2040.

03987db5-b017-4a67-9f55-b50503de9d7f

img_0931

TROCHĘ HISTORII

  • Nazwa mostu Golden Gate pochodzi od nazwy cieśniny łączącej zatokę z Pacyfikiem. Nazywa się ona….Golden Gate i została tak nazwana po odkryciu złota w Kalifornii.
  • Budowa mostu trwała 4 lata, rozpoczęła się w 1933 roku.
  • Podczas budowy mostu zginęło 11 osób. Dziesięć z tych osób zginęło jednego dnia podczas ostatniego roku budowy. Cześć rusztowania spadła na siatkę bezpieczeństwa, na której znajdowali się budowlańcy.

Źródło: http://i2.cdn.turner.com/cnnnext/dam/assets/150519180652-05-tbt-golden-gate-restricted-super-169.jpg

2dcd7a0400000578-3290190-tragically_eleven_men_died_in_the_making_on_the_bridge_on_februa-a-98_1445878651145

  • Co to jest wspomniany Half Way to Hell Club (w połowie drogi do piekła)? Jest to klub zrzeszający osoby, które pracowały przy budowie mostu i podczas pracy z niego spadły,…ale zostały uratowane przez siatkę bezpieczeństwa 🙂 . Nie wiadomo dokładnie ile osób przynależało do tego klubu, mówi się, że miał on 19 członków.

KOLOR MOSTU

  • Kolor farby, którą pomalowany jest most, nazywa się „International Orange” (międzynarodowy pomarańczowy). Wybrano go, ponieważ idealnie wpasowuje się w otaczający ląd, a jednocześnie wyraźnie odcina się od wody i nieba. Dzięki temu jest dobrze widoczny dla statków. Swój głos w tej sprawie próbował także zabrać U.S. Navy (amerykańska marynarka wojenna). Dobrze, że im się nie udało, ponieważ mielibyśmy teraz most pomalowany w czarno-żółte pasy…
Źródło: http://goldengate.org/
Źródło: http://goldengate.org/
  • Dostawca farby wybierany jest na zasadzie konkursu ofert. Obecnie dostarcza go Sherwin Williams. Mówi się, że najbardziej podobny kolor, który można dostać u niego w sklepie to ten o nazwie „Fireweed”. Wydaje się, że kolor jest za ciemny, jednak porównując go bezpośrednio z kolorem mostu, widać, ze podobieństwo jest bardzo duże. Można zatem pomalować sobie ściany w domu farbą o kolorze mostu Golden Gate 🙂 .
Źródło: www.sherwin-williams.com
Źródło: www.sherwin-williams.com

f20c0bd8676ed69435153ae591b8aef8-1

  • Istnieje wiele różnych historii dotyczących częstotliwości odmalowywania mostu. Większość z nich jest niestety nieprawdziwa. Most został pomalowany jeden jedyny raz podczas budowy. Od tego czasu były wymagany jedynie różne poprawki.

ZAMKNIĘTE!

  • Most został zamknięty z powodu pogody tylko 3 razy. W 1951, w 1982 i w 1983 roku. Za każdym razem zdarzało się to w grudniu i czas zamknięcia mostu nigdy nie był dłuższy niż 4 godziny. W każdym z tych przypadków prędkość wiatru przekraczała wtedy 70mph (ok. 112km/h).
  • Zarówno w 50. jak i 75. rocznicę powstania mostu, był on zamykany dla ruchu samochodowego. Za pierwszym trwało to około 5 godzin, odbył się wtedy rocznicowy spacer po moście. Za drugim razem most był zamknięty tylko przez godzinę ze względu na pokaz fajerwerków.
  • Most został również chwilowo zamknięty dla oddzielnych wizyt Prezydenta USA Franklina D. Roosevelta i Prezydenta Francji Charlesa de Gaulle.

CIEKAWOSTKI

  • Most pojawił się w wielu filmach, widać go między innymi w „Brudny Harry”, „Wywiad z wampirem”, „Nagi Instynkt”, „Mrs. Doubtfire” czy „Zabójczy widok” – film z serii o Jamesie Bondzie.
  • Na moście urodziła się trójka dzieci. Były to oddzielne przypadki porodów w czasie drogi do szpitala.
  • Przejazd przez most jest płatny jadąc w stronę San Francisco – na tej zasadzie działają wszystkie mosty w zatoce. Na Golden Gate nie ma jednak bramek, na których ktoś pobierze od nas opłatę. Robione jest zdjęcie samochodu, a o dokonaniu opłaty trzeba po prostu pamiętać. Są różne metody płatności, w zależności od tego jak często przejeżdża się przez most.
  • Na moście znajdują się tzw. Reversible lanes (w wolnym tłumaczeniu: ruchome pasy). Betonowe bloki oddzielające pasy ruchu w przeciwne strony są ruchome. Ilość pasów jest zmieniana przez tzw. Zipper Truck (zdjęcie poniżej), zależnie od tego w którą stronę jest większe natężenie ruchu. Na przykład w dni robocze rano, kiedy większość osób jedzie w stronę San Francisco, konfiguracja pasów jest 4 do 2, cztery pasy prowadzą do miasta, dwa do wyjazdu z niego. Po południu jest odwrotnie. W weekendy, kiedy natężenie ruchu jest podobne w obie strony, konfiguracja jest 3 do 3.

Jak to działa? link

Źródło: http://www.mercurynews.com/
Zipper truck, Źródło: http://www.mercurynews.com/
  • Most Golden Gate nazywany jest niestety mostem samobójców. Zajmuje jedną z trzech pierwszych pozycji w rankingach o najpopularniejszych miejscach wśród samobójców (wymienia się również most Nanjing Yangtze River w Chinach i Mount Mihara w Japonii). Szacuje się, że ponad 1600 osób zabiło się skacząc z tego mostu. Najwięcej osób wybrało latarnie nr. 69, zapewne dlatego, że znajduje się mniej więcej w połowie mostu (grafika poniżej, każdy czarny kwadrat to jedno samobójstwo z danego miejsca). Więcej samobójstw zdarzyło się po wschodniej stronie mostu, ponieważ tam znajduję się droga dla pieszych. Po zachodniej stronie znajduje się ścieżka rowerowa.

Mimo wielu sprzeciwów, już kilka lat temu podjęto decyzję o założeniu stalowej siatki, która uniemożliwi skoki z mostu. Do dzisiaj jednak nie zostało to zrealizowane.

Most jest cały czas patrolowany. Jeśli ktoś zachowuje się podejrzanie, nie rusza się długo z jednego miejsca czy płacze to na pewno zostanie zauważony i sprawdzony przed patrol Golden Gate Bridge.

Poruszający dokument o samobójcach z Golden Gate pt. „Most Samobójców” link

Źródło: StrangeMaps
Źródło: StrangeMaps

img_0943

img_0942

img_0941

 

 

#8 Wycieczka do Alcatraz

W ostatnią niedzielę postanowiliśmy odhaczyć kolejne miejsce, które trzeba zobaczyć w okolicy San Francisco. Wybraliśmy się na wyspę Alcatraz.

Trafiliśmy niestety na nie najlepszą pogodę. Cały weekend padał deszcz i temperatura była niska jak na Kalifornię. Pierwsze co zrobiliśmy to kupiliśmy dla siebie peleryny przeciwdeszczowe i dla mnie kalosze :). Mimo to wycieczkę zaliczamy do bardzo udanych, a dzięki tej pogodzie wiemy, że musimy tam jeszcze wrócić.

img_0800

img_0664

Bilety na Alcatraz należy kupić ze sporym wyprzedzeniem (nie można zmienić terminu, próbowaliśmy ze względu na pogodę). Sprawdziłam, że na chwilę obecną najbliższy możliwy termin jest za 5 dni (dzień roboczy). Weekendowe wycieczki są wyprzedane nawet na najbliższe dwa lub trzy weekendy. Możliwe jest również nocne zwiedzanie Alcatraz.

Cena biletu dla osoby dorosłej to $35.50. Są niższe ceny dla dzieci, starszych czy niemowląt, ale niestety nie ma biletów studenckich (ja bym się jeszcze załapała 🙂 ). Taki bilet uprawnia nas do rejsu na wyspę i powrotu z niej, nieograniczonego czasu spędzonego na wyspie, wycieczki po więzieniu z audioprzewodnikiem i innych atrakcji. Dodatkowo płatne są jedynie wszystkie pamiątki.

Bilet jest kupowany na konkretną godzinę rejsu, dzięki temu nie musimy stać w długich kolejkach. My mieliśmy rejs o godzinie 13.00, pojawiliśmy się na miejscu ok. godziny 11, żeby odebrać bilety i do 12.40 mieliśmy wolne.

Bilety można kupić na stronie www.alcatrazcruises.com.

a1
Źródło: www.maps.google.pl

img_0666-1

Cała wycieczka rozpoczyna się od krótkiego rejsu statkiem. Można zrobić piękne zdjęcia San Francisco, zatoki i mostu Golden Gate, dlatego warto spędzić rejs na odkrytym pokładzie.

img_0786
Widok na Alcatraz

img_0783

img_0741

img_0795

Na wyspie wita nas tzw. Ranger (Leśnik), który przez kilka minut opowiada o wyspie, o Alcatraz, o Parku Narodowym, mówi o tym co możemy na niej robić czy jakie panują zasady na wyspie. Poniżej krótki filmik z charyzmatycznym Rangerem.

Do pobrania: Ranger

Po tym krótkim powitaniu jest kilka opcji do wyboru. Można przejść się po kilku sklepikach z pamiątkami z Alcatraz, można obejrzeć kilkunastominutowy film o Alcatraz wyświetlany bez przerwy w jednej z sal, jest możliwość wybrania się na spacer po wyspie lub (to co najciekawsze) na wycieczke z audioprzewodnikiem po więzieniu. Jest też opcja wzięcia udziału w jednnym z wykładów, np. o ucieczkach z Alcatraz lub o roślinności na wyspie.

W dniu naszej wycieczki na wyspie był akurat jeden z dawnych więźniów Alcatraz. Prowadził jeden z wykładów, można było również z nim porozmawiać czy poprosić o podpisanie książki jego autorstwa.

img_0676

img_0675

img_0674

img_0671-1

img_0762

img_0761

Wycieczka z audioprzewodnikiem jest dostępna w kilku językach. Niestety języka polskiego nie ma, ale jest język angielski, niemiecki czy rosyjski. Nam zajęło to bez pośpiechu około 90 minut z zatrzymywaniem nagrania na robienie zdjęć, rozmawianie czy spędzanie w jednym miejscu więcej czasu niż jest to przewidziane. Podczas wycieczki można obejrzeć główne cele na bloku C, blok D czyli cele dla najniebezpieczniejszych więźniów, bibliotekę, stołówkę z kuchnią czy część przeznaczoną dla strażników.

img_0726
Cele w bloku C
img_0688
Blok C

 

img_0694
Blok D
img_0691
Najbardziej znani więzniowie bloku D
img_0689
Blok D
  • W bloku D (bloku dla najniebezpieczniejszych więźniów) znajdowały się izolatki (zdj. poniżej) w których umieszczano niesubordynowanych więźniów. Byli oni zamknięci w pomieszczeniu bez światła, wypuszczano ich tylko raz w tygodniu, żeby mogli się wykąpać.

img_0696

  • Największą karą dla więźniów był widok na San Francisco czyli na ‚wolny świat’. Przy odpowiednim kierunku wiatru potrafili słyszeć odgłosy z nadbrzeża, muzykę, śmiech czy rozmowy mieszkańców.
  • Rodziny strażników mieszkały na wyspie. Dzieci były codziennie zabierane do szkoły promem. Jak wynika z opowieści, rodziny nie miały praktycznie w ogóle kontaktu z więźniami, praktycznie ich nie widywały.
  • Na każdego jednego strażnika przypadało trzech więźniów.
  • Strażnicy przebywający na blokach nie mieli przy sobie ani broni, ani kluczy, tak aby nie było niebezpieczeństwa, że dostanie się to w ręce któregoś z więźniów. Klucze były zawieszone na wysięgnikach i jeśli nie były potrzebne, były podnoszone na taką wysokość, żeby nie można było po nie sięgnąć.

img_0733

  • Do dzisiaj utrzymuje się, że żadna z prób ucieczki nie zakończyła się powodzeniem. Próbowało tego 34 więźniów w 14 próbach. Najbardziej znana z nich została przedstawiona w filmie z Clintem Eastwoodem pt.”Ucieczka z Alcatraz”. Trzech więźniów przygotowywało się do tego przez 18 miesięcy. Aby uśpić czujność strażników w noc ucieczki, ułożyli w łóżku głowy zrobione z mydła, cementu, farby i włosów (wynosili je regularnie z więziennego salonu fryzjerskiego). Łyżkami przekopali tunel do kanału wentylacyjnego. Z kilkudziesięciu wyniesionych z więziennych magazynów sztormiaków zrobili ponton którym mieli dopłynąć do wybrzeża San Francisco. Ich ciał nigdy nie odnaleziono, a do dzisiaj krąży mnóstwo legend o tym czy przeżyli i gdzie się obecnie znajdują.

img_0754

  • Kuchnia serwowana w Alcatraz była uważana za naprawdę dobrą. Strażnicy jedli te same posiłki, które dostawali więźniowie. Serwowane były 3 posiłki dziennie. Poniżej zdjęcia przedstawiające więcej szczegółów dotyczących jedzenia w Alcatraz.

img_0760

img_0759

img_0758

img_0755

  • Więzienie Alcatraz zostało zamknięte w 1963 roku z powodu zbyt wysokich kosztów utrzymania.

 

#7 Do czego trudno mi się przyzwyczaić?

Mieszkam w Stanach ponad miesiąc, jest to niewiele, ale mam już sporo swoich spostrzeżeń. Przede wszystkim dlatego, że każdą wolną chwilę staram się wykorzystać na obserwowanie życia Amerykanów.  Sporo chodzę na spacery, obserwuję ich podczas zakupów, przysłuchuję się ich rozmowom w kawiarniach czy restauracjach (nie podsłuchuję, oni po prostu głośno mówią 🙂 ), obserwuje ich podczas zwykłych czynności. Mimo, że bardzo dobrze się tutaj czuję, to nadal jest kilka rzeczy lub zachowań, do których trudno mi się przyzwyczaić.

  • „Hi! How are you?”

Najtrudniejsze było dla mnie przyzwyczajenie się do ich pytania „Hi! How are you?” (Hej, jak się masz?). Na początku w ogóle tego nie mówiłam, nie mogłam się przemóc. Teraz oczywiście jest już lepiej, trochę weszło mi to w nawyk, ale nadal nie jest to dla mnie naturalne. Powiedzenie formułki „Hi! How are you? I’m good, thanks, and you? I’m great, thanks!” zdaje się zajmować tyyyyyle czasu. I stoję przy tej kasie, recytuję to jak wierszyk, choćby nie wiem ile osób było za mną w kolejce. I oczywiście z automatu mówię, że wszystko w porządku, bo inna odpowiedź wywoła kolejne pytania. Ale jest to w jakiś sposób miłe, może dlatego, że zawsze pytają o to z uśmiechem na ustach? Albo po prostu jak powoli zauważam, że wchodzi mi to w krew, to zaczynam czuć się chociaż trochę jak u siebie 🙂 .

  • Wszędzie shopping malle!

Shopping malle wyrastają tutaj spod ziemni pośrodku niczego. Jadę autostradą i otaczają mnie kompletne pustki – woda, pola, nieużytki. Nagle pojawia się wielkie centrum handlowe z daleka oślepiające swoim migającym(zachęcającym?) oświetleniem. I to nie takie jak nasze galerie – skromne 3 piętra i parking podziemny. Tutaj jest to skupisko kilku, jak nie kilkunastu sklepów wielkopowierzchniowych z ogromnym, otaczającym je parkingiem. Znajdziemy sklep wielkości polskiego hipermarketu z akcesoriami imprezowymi albo rzeczami dla zwierząt. Tutaj nikomu nie przeszkadza, jeśli na jednej przestrzeni znajdują się 3 sklepy spożywcze, kilka z wyposażeniem wnętrz i sąsiadujące ze sobą sklepy z rzeczami dla dzieci. Zadziwia mnie to jak one się utrzymują i jak to możliwe, że zawsze przynajmniej połowa parkingu przed takim marketem jest zajęta.

Źródło: http://www.redevservices.com
Milpitas, Źródło: http://www.redevservices.com
  • Amerykanie są (za)bardzo otwarci

To, że Amerykanie są bardzo otwarci nie jest nowością. Jednak co innego o tym słyszeć, a co innego tego doświadczyć. Jeśli masz zabawną koszulkę, coś charakterystycznego w ubiorze, coś rzucającego się w oczy, nie ma szans, żebyś nie usłyszał o tym od obcej osoby. I to oczywiście w miły, grzeczny sposób, ale nie mają żadnych oporów, żeby po prostu powiedzieć co myślą. Sytuacja z dnia dzisiejszego. Poszłam na śniadanie w bluzie, założyłam ją tak, że przy kołnierzyku wystawała mi metka. Pani Manager hotelu podeszła do mnie i po prostu mi ją poprawiła. Ok, dziękuję, ale moja przestrzeń prywatna została tutaj mocno nadszarpnięta. W Polsce MOŻE co trzydziesta osoba powiedziałaby „coś Ci tam wystaje”, ale myślę, że nikt nie odważyłby po prostu podejść i poprawić coś obcej osobie. Sytuacja z wczoraj. Pojechaliśmy zatankować na stację benzynową, tak się przytrafiło, że założyliśmy z moim narzeczonym podobne kurtki. I Pani z obsługi i osoba stojąca za nami w kolejce rozpływały się nad tym, że tak do siebie pasujemy strojami. Kto w Polsce zwróciłby na to uwagę? Kilka razy już tutaj słyszałam wymianę zdań między obcymi sobie osobami, np: „Great shoes” (Super buty!), „Can i touch your jacket? It looks gorgeous!” (Mogę dotknąć Twoją kurtkę? Jest świetna!) czy „I love your accent” (Podoba mi się twój akcent). To ostatnie akurat słyszałam ja i mogła być to niestety ironia 😉 . Takie sytuacje są codziennie, zaczynam się do tego przyzwyczajać, ale jeszcze długa droga przede mną zanim sama zacznę zaczepiać obce osoby.

  • Rozmawianie ze sobą po angielsku

Dziwnym doświadczeniem jest dla mnie również rozmawianie z Polakami w języku angielskim. Oczywiście spodziewałam się tego i wiedziałam, że przy osobach anglojęzycznych jest to konieczne, ale mimo wszystko jest to dla mnie bardzo nienaturalne. Zwłaszcza jeśli chodzi o rozmawianie z moim narzeczonym. Rozmawiamy ze sobą po polsku wtrącając jakieś nasze powiedzenia czy historie i podchodzi nasz znajomy Amerykanin – PSTRYK! – „and Klaudia do you remember when….”. Wystarczy, że ta osoba odejdzie od nas albo zajmie się rozmową z kimś innym i znowu wracamy na język polski. Ciągłe skupienie wymagane 🙂 .

  • Po co iść skoro można pojechać samochodem?

Bardzo lubię chodzić na spacery. Zwłaszcza w nowych miejscach, żeby pooglądać domy czy ludzi podczas codziennych czynności. Obecnie mieszkamy obok typowego osiedla amerykańskiego więc dla mnie jest to raj do spacerów. Zdjęcia znajdujące się poniżej robiłam w dzień wolny w godzinach 18-19. Pierwsze moje spostrzeżenie podczas takiego wyjścia? Ludzie nie chodzą. Piękna pogoda, a nie spotkaliśmy żywej duszy. Gdzie są ludzie z psami? Gdzie są dzieci bawiące się na ulicy? Gdzie są starsze pary, które poszły zrobić obchód po osiedlu? Pustki! To samo można zauważyć na przejściach dla pieszych. To są pojedyncze przypadki, kiedy ktoś przechodzi przez ulice. Doszło do tego, że jak ja muszę skorzystać z przejścia, to stresuje się, że ktoś mnie potrąci, bo po prostu z przyzwyczajenia się nie zatrzyma, bo przecież tu nigdy nikogo nie ma na pasach. Ludzie wszędzie jeżdżą samochodami. Akurat do tego mam nadzieję nigdy się nie przyzwyczaić.

img_0369

img_0371

img_0372

img_0373

img_0374

img_0375

img_0376

img_0377

img_0378

 

 

#6 Powrót do American Dream!

Wracam na bloga po prawie trzech tygodniach spędzonych w Polsce. Planowałam spokojny pobyt w domu z rodziną i znajomymi, a tak naprawdę cały ten wyjazd spędziłam w biegu załatwiając mnóstwo różnych spraw. Dopiero teraz po powrocie do USA odpoczywam, kto by pomyślał 🙂 ….

DLACZEGO BYŁAM W POLSCE?

Musiałam pojawić się w Polsce z różnych powodów. Miałam egzamin na studiach (zaliczone 😉 ), kilka ważnych wydarzeń rodzinnych i wśród znajomych, sprawy urzędowe do załatwienia, ale przede wszystkim nie chciałam od razu rzucać się na głęboką wodę, zostawić rodzinę, znajomych i wyjechać na prawie 4 miesiące. Pozbierałam to wszystko razem i tym sposobem spędziłam prawie 3 tygodnie w domu.

Korzystając z okazji ze jestem w Polsce, zrobiłam rundkę po wszystkich możliwych lekarzach. Jak dowiedziałam się jakie są koszty leczenia głupiego przeziębienia w USA, to nagle poczułam potrzebę sprawdzenia mojego zdrowia na wszystkie możliwe sposoby.

POWRÓT DO USA

Za czym tęskniłam? Oczywiście za narzeczonym najbardziej! Ale poza tym brakowało mi tej pogody. Teraz jest tutaj około 30 stopni. Zamieniłam kurtkę i długie spodnie na kostium kąpielowy i klapki. W Polsce żegnał mnie deszcz, wiatr i brak słońca. Tutaj, pierwsze co zrobiłam po wyjściu z lotniska to założyłam przeciwsłoneczne okulary. Nagle okazuje się, że ta jesień nie jest taka zła 🙂 .

Czego będzie mi brakować (oprócz rodziny i znajomych)? Jedzenia! Przez prawie cały pobyt żywiłam się białym chlebem, rosołem i schabowym.

Co zabrałam ze sobą? Z Polski przywiozłam świeży, prawdziwy chleb! Z zadartym nosem zanieśliśmy go dzisiaj na śniadanie i ostentacyjnie rozkoszowaliśmy się nim podczas posiłku przeżuwając głośno każdy kawałek. Ale chyba nikt na nas nie zwrócił uwagi 😉 . Z Polski przywiozłam też dla narzeczonego jego ulubione…Knopersy. Nie ma ich tutaj w USA, a odpowiedników jeszcze nie znaleźliśmy 😉 .

WAŻNE: W USA dość restrykcyjne podchodzą do przewożenia jedzenia. We wspomnianym CUSTOM DECLARATION w #2 Przeprowadzka cz.1 znajduję się punkt, w którym należy zaznaczyć czy wwozi się jedzenie (chodzi również o wszelkiego rodzaju przyprawy, orzechy, słodycze, nasiona itd.). Nie warto tutaj naciągać prawdy, kary są wysokie, poza tym na pewno zostanie to odnotowane w dokumentach. Jeśli zaznaczymy odpowiedź twierdzącą (tak, wwożę jedzenie) to skierują nas po prostu na dodatkowe prześwietlenie bagażu. Spędzimy na lotnisku maksymalnie 15 minut więcej.

Nie bez powodu jechałam do Polski również z prawie pustą walizką. Wzięłam kolejną partię swoich rzeczy. Tym razem zabrałam trochę cieplejszych ubrań, będzie na kalifornijską zimę 🙂 .

PLANY NA NAJBLIŻSZE MIESIĄCE

Najbliższe dwa miesiące spędzę tutaj. Wracam dopiero na Święta w grudniu.

Przede mną trzy ważne wydarzenia w USA:

  1. Halloween
  2. Wybory prezydenckie
  3. Święto Dziękczynienia

Na każde z nich powoli krystalizują się plany. Obiecałam sobie, że skoro istnieje jakieś, nawet najmniejsze prawdopodobieństwo, że zostaniemy w Stanach na dłużej, to chcę poznawać ich zwyczaje, sposób w jaki spędzają Święta i inne ważne wydarzenia. Będzie więc przebranie na Halloween, indyk i Pumpkin Pie!