#18 Wizyta w Polsce i Coachella

Od 18 grudnia jesteśmy w Polsce. A raczej ja jestem, a K. był. Kilka dni temu wrócił do Stanów do pracy. Ja jestem jeszcze na miejscu ze względu na studia, ale liczę na to, że z końcem stycznia się stąd zwinę 🙂 .

Ciężko pisać o życiu w Kalifornii z Polski, gdzie zasypuje mnie śnieg. I absolutnie nie chodzi o to, że tam jest lepiej, bo cieplej, po prostu ciężko sobie nawet przypomnieć jak tam jest. To takie dziwne, że tam nikt nie potrzebuje zimowej kurtki, rękawiczek i drapaczki do szyb. Nie trzeba wychodzić wcześniej z domu, żeby odśnieżyć samochód. Ale mimo wszystko fajnie znów zobaczyć prawdziwą zimę 🙂 . Zza okna. Spod koca.

Tak jak i poprzednim razem, pierwsze co zrobiliśmy po powrocie, to rzuciliśmy się na polskie jedzenie. Biały chleb i rosół to było nasze menu przez kilka dobrych dni. Rodzice powiedzieli nam nawet, że jesteśmy tańsi w utrzymaniu, niż przed wyjazdem 🙂 .

Trochę przyzwyczajeń z Kalifornii zostało. Kilka razy złapałam się na tym, że na skrzyżowaniu ze znakami „STOP”, chciałam zastosować przepisy amerykańskie, a nie polskie. Już widzę minę osoby której wjechałabym w samochód, jakbym zaczęła się tłumaczyć „Och, bo w USA to się inaczej jeździ” 🙂 .

Z ciekawszych wydarzeń, udało nam się kupić bilety na Coachelle. Jest to festiwal muzyczny, który odbywa się w Indio w Kalifornii. Są to dwa kolejne weekendy w kwietniu z identycznym lineup’em. Różnica jest jednak taka, że ten pierwszy jest bardziej oblegany, ponieważ pojawiają się na nim w roli festiwalowiczów gwiazdy takie jak Justin Bieber, Kardashianki, Alessandra Ambrosio, Emily Ratajkowski, Katy Perry, Paris Hilton, Jared Leto, Rihanna, Leonardo DiCaprio, Kanye West itd. (spisałam tę listę ze stron internetowych, nie interesuje się tym na codzień). Dlatego właśnie my kupiliśmy bilety na weekend nr….2 🙂 .

Wejściówki rozchodzą się błyskawicznie. My zalogowaliśmy się na 4 urządzeniach, a i tak zajęło nam to sporo czasu zanim „dopchnęliśmy się” do biletów. Ale mamy je 🙂 ! W tym roku dodatkowym bodźcem powodującym takie zainteresowanie jest lineup:

Źródło: https://www.coachella.com

Niestety nie udało nam się kupić pola namiotowego, zarezerwowaliśmy jednak hotel znajdujący się kilkanaście mil od festiwalu, będziemy dojeżdżać shuttle bus’em.

Coachella to mój dodatkowy motywator, żeby być bikini ready, mam dokładnie 94 dni. Tam jest tak gorąco, że ciężko wytrzymać w bluzce o normalnej długości czy w dłuższych spodniach. Motywator jest jeszcze jeden, dużo ważniejszy, ale o tym pewnie w swoim czasie.

Proszę o trzymanie kciuków za moją sesję na studiach, ja już patrzę na loty na 30-31 stycznia, innej opcji nie widzę 🙂 .