# 50…faktów o mnie

To już 50 post na blogu! Postanowiłam, że z tej okazji napiszę trochę więcej o sobie, a konkretnie 50 faktów o mnie. Ciekawa jestem czy ktoś będzie miał 50/50 (mama, Ty się nie liczysz!) 🙂 .

  1. Na drugie imię mam Anastazja. Przez bardzo długi czas wolałam, żeby to było moje pierwsze imię.
  2. Boję się lasów, zarówno w dzień, jak i w nocy.
  3. Boję się ciemności, działa mi wtedy za mocno wyobraźnia.
  4. Mam podstawowy stopień nurkowy – OWD PADI.
  5. Mam prawo jazdy na motocykl, jeździłam na Suzuki GS 500.
  6. Studiowałam budownictwo. Był to mój pierwszy wybór po liceum, nie miałam na siebie innego pomysłu więc wybrałam ten kierunek. Zrezygnowałam na 3 roku. Odpowiadam na pytanie czy nie chciałam chociaż dobrnąć do inżyniera. Nie. Wiedziałam, że i tak nie chcę tego robić w życiu, a samej uczelni nienawidziłam i nienawidzę całym sercem do dzisiaj.
  7. Chciałam studiować kosmonautykę w Rzeszowie, jednak zrezygnowałam ze względu na odległość od Łodzi.
  8. Od kilku, jak nie kilkunastu lat używam tych samych perfum. Jest to Burberry London.
  9. W gimnazjum skończyłam kurs szybkiego czytania. Jednak z powodu późniejszego zaniedbania ćwiczeń, niewiele z tej umiejętności mi zostało.
  10. Uczyłam się grać na gitarze i pianinie.
  11. Nigdy nałogowo nie paliłam. Zdarzało mi się „popalać”, ale bardziej po to, żeby być „cool”, niż dlatego, że mnie do tego ciągnęło. Papierosy nigdy mi nie smakowały.
  12. Nie pije kawy. Nie smakuje mi.
  13. Nie przepadam za piciem alkoholu.
  14. Na palcu wskazującym prawej ręki mam widoczną bliznę. Nabyłam ją, jak próbowałam dużym, ostrym nożem zrobić dziurkę w obróżce dla kota.
  15. Mam wadę wzroku, który wynosi około -2.5 (nie wiem ile dokładnie, ponieważ nigdy mi nie jest po drodze do okulisty). Na codzień nosze soczewki. Ponieważ nie znam dokładnej wady, kupuje je trochę na oko (ha ha 😉 ).
  16. Jak byłam dzieckiem, bardzo nie chciałam mieć rodzeństwa. Dzisiaj mam brata młodszego o 24 lata.
  17. Jeśli chodzi o kalendarz i organizację, to jestem staroświecka. Używam tylko i wyłącznie tego papierowego.
  18. Bardzo dbam o swoją cerę. Zawsze mam oddzielny ręcznik do twarzy, którego użyję przed praniem max. 2-3 razy.
  19. Nawiązując do punktu wyżej, nie lubię jak ktoś dotyka mojej twarzy. Oczami wyobraźni widzę wtedy rozprzestrzeniające się bakterie po mojej buzi.
  20. Mam dwa tatuaże. Gwiazdki na stopie pod kostką i kokardę na plecach. Nie wykluczam, że będę miała ich więcej.
  21. Nienawidzę biegać. Niemiłosiernie mnie to nudzi.
  22. Jestem ogromną fanką Harrego Pottera.
  23. Swojego czasu byłam również wierna sadze „Zmierzch”. Przeczytałam książki, widziałam wszystkie filmy i byłam zakochana w Robercie Pattinsonie.
  24. Uwielbiam filmy katastroficzne, a najbardziej te skupiające się na temacie końca świata.
  25. Lubię muzykę Justina Biebera i uważam, że jest przystojny. Wstydzę się jednak pójść na jego koncert.
  26. Jestem z tych osób, które nie niszczą butów. Niektóre moje pary mają po kilka dobrych lat.
  27. Uczyłam się języka rosyjskiego. Przez krótki czas myślałam, że akurat jak skończę budownictwo, to Ukraina wejdzie do Unii, a ja będę mogła tam jechać do pracy (wiem, że jest i język rosyjski i ukraiński, ale doszłam do wniosku, że ten pierwszy jest bardziej uniwersalny).
  28. Uważam niemiecki za bardzo ładny język, uczyłam się go na zajęciach pozalekcyjnych.
  29. Mam certyfikat CAE z języka angielskiego. Do egzaminu przygotowywałam się sama.
  30. Bardzo lubię czytać książki. Przede wszystkim biografie i kryminały. Lubię również książki o obozach koncentracyjnych.
  31. Uważam, że zwierzęta są lepszymi istotami, niż ludzie.
  32. Uwielbiam układać puzzle.
  33. W liceum obcięłam włosy na bardzo krótkie. Mimo, że wiele osób chwaliło mój wygląd, to ja czułam się na tyle niekobieco, że od razu zaczęłam je zapuszczać. Nigdy więcej.
  34. Jedyna rzecz, której żałuję w życiu, to wybranie Budownictwa jako kierunek moich studiów. Jeśli jednak spowodowałoby to, że nie poznałabym mojego obecnego męża i moich przyjaciółek, to zrobiłabym to jeszcze raz.
  35. Męczą mnie zakupy w centrach handlowych.
  36. Bardzo lubię i cenię sobie porządek. Sprzątam codziennie. Nawet na pulpicie w komputerze czy w folderze „Pobrane” mam zawsze porządek.
  37. Nie umiem szyć/przyszyć/zaszyć. Nie mam nawet nici w domu.
  38. Nie lubię jak ktoś używa zdrobnień. Alergicznie reaguję na „pieniążki”, „jedzonko” czy „buziaczki”.
  39. Szkołę podstawową zmieniałam 3 razy.
  40. Chodziłam do prywatnego gimnazjum, gdzie musiałam nosić mundurek.
  41. Rodzice chcieli zapisać mnie do prywatnego, językowego liceum, jednak ja tak bardzo chciałam w końcu pójść do państwowej szkoły, że specjalnie źle napisałam testy kwalifikujące.
  42. Jestem wyznawczynią marki Apple. Mam z niej wszystkie możliwe sprzęty.
  43. Uważam, że Świat bez internetu (a przynajmniej stałego dostępu do niego) byłby lepszy.
  44. Jestem złośliwa.
  45. Nie jem ryb i owoców morza.
  46. Nie lubię nocować poza swoim domem.
  47. Uważam, że jestem niefotogeniczna i to nie jest kokieteria.
  48. Planuję zrobić sobie operację nosa, a konkretnie usunąć garba.
  49. Mam słabą kondycję, ale jestem dobrze rozciągnięta.
  50. Mojego ulubione, polskie gazety to „Pani”, „Twój styl”, „Focus”, „Newsweek”, „National Geographic” i dziennik „Rzeczpospolita”.

#49 Po$t o dolarach cz.1

Zdecydowaliśmy się na wyjazd do Stanów z wielu względów: przygoda, ambicje, ciekawość czy pogoda. Ale nie ma co ukrywać, że w dużej mierze zdecydowały o tym…dolary 😉 .

W Polsce trudno zobaczyć tą walutę na żywo. Oczywiście dla chcącego nic trudnego, pierwszy, lepszy kantor ma je w swojej ofercie. Chodzi mi bardziej o to, że nie ma ich w obiegu. Tak jak funty czy euro łatwiej znaleźć, ponieważ przywędrują do nas z zachodniej granicy lub ktoś przywiezie je z Wielkiej Brytanii, tak dolary trudno spotkać. Podobnie jest w całej Europie. Dostępny jest spory wachlarz różnych walut, ale wciąż nie te amerykańskie „zielone”. Dopiero wyjeżdżając do krajów afrykańskich potrzebujemy zaopatrzyć się w dolary, ponieważ łatwiej je dostać niż krajową walutę naszej destynacji.

Pamietam do dzisiaj, że nawet jako dziecko, jak jeździłam na wakacje do wspomnianej Afryki i rodzice zabierali ze sobą dolary, to byłam ich strasznie ciekawa i oglądałam je dokładnie z każdej strony. Nawet będąc niepełnoletnia, kojarzyłam, że o tej walucie mówi się w telewizji, pisze się w gazetach i każde wahania jej kursu tworzą niemały zamęt.

Dzisiaj używam ich bardzo często, ale nie codziennie. Wiadomo, że plastikowy pieniądz wypiera ten papierowy. Ale zawsze mam kilka tych osławionych dolarów w portfelu. Lubię je. Uważam, że są ładne, jakkolwiek głupio by to nie brzmiało. Tak samo uważam, że euro jest niezwykle nieudaną pod względem wyglądu walutą. Ma zbyt duże banknoty, które nie pasują do portfeli (taka dygresja 😉 ).

W legalnym obiegu znajdują się banknoty o nominałach 1$, 2$, 5$, 10$, 20$, 50$ i 100$.

1$

Najbardziej popularne są jednodolarówki. Widnieje na nich portret George’a Washingtona, pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Na rewersie banknotu znajduje się Wielka Pieczęć Stanów Zjednoczonych. Po prawej jest to bielik amerykański z 13 piórami. W lewym szponie trzyma 13 strzał, w prawym natomiast gałąź oliwną z 13-oma liśćmi, co oznacza kolejno zdolność do prowadzenia wojen, jak i utrzymywania pokoju. Po lewej stronie jest piramida o 13 warstwach na której szczycie znajduje się tzw. Oko Opatrzności. Liczba 13 odnosi się do 13 kolonii brytyjskich.

Średnia długość życia jednodolarówki to 5.8 roku. Jest to najkrócej ze wszystkich banknotów, co jest oczywiste, jest on najczęściej używany. W 2016 roku w legalnym obiegu było 11,7 miliarda banknotów o tym nominale. Koszt jego wydrukowania to jedyne 5.4 centa.

2$

Bureau of Engraving and Printing: U.S. Department of the Treasury
Bureau of Engraving and Printing: U.S. Department of the Treasury

Na awersie banknotu znajduje się trzeci prezydent USA, Thomas Jefferson, na rewersie znajdziemy obraz Johna Trumbulla „Deklaracja Niepodległości”.

Banknoty o tym nominale są niezwykle rzadko spotykane, jeśli więc go masz, nie wydawaj! Są one nadal produkowane, jednak w znacznie mniejszym nakładzie niż inne nominały. Co więcej, na 10 lat (od 1966 do 1976 roku) zaprzestano ich produkcji, co także wpłynęło na ich liczbę w obiegu. Koszt jego wyprodukowania to 5.4 centa.

Tak naprawdę nigdy nie dostanie się tego banknotu bez powodu, tzn. nie ma się co spodziewać, że w sklepie wydadzą nam resztę w 2-dolarówkach. Aby go zdobyć, najlepiej wybrać się do banku, a to i tak nie daje pewności otrzymania tego banknotu. Jest on na tyle rzadko spotykany, że zdarza się, że odmawia się ich przyjęcia podejrzewając, że są podrobione. Sprawdziłam również, że sprzedaje się je na aukcjach internetowych. Na polskim Allegro można kupić banknot o tym nominale za…13 złotych. Steve Wozniak, współzałożyciel marki Apple, kupił natomiast prosto od Skarbu Państwa całe płachty 2-dolarówek prosto z drukarni.

5$

Pierwsza strona banknotu o nominale 5$ przedstawia wizerunek 16. Prezydenta Stanów Zjednoczonych – Abrahama Lincolna. Rewers przedstawia Mauzoleum Lincolna, które znajdziemy w Waszyngtonie.

Jeden banknot 5-dolarowy „przeżywa” średnio 5 i pół roku. Jak wynika z danych z 2009 roku, banknot o tym nominale stanowił 5% wszystkich będących w legalnym obiegu. Koszt jego wyprodukowania to 11.5 centa.

10$

Na awersie banknotu znajduje się wizerunek Alexandra Hamiltona, twórcy dolara i jednego z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych Ameryki. Po drugiej stronie widnieje budynek Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych.

Banknot 10-dolarowy zużywa się po około 4.5 roku. Awers tego banknotu jest wyjątkowy, ponieważ jako jedyny przedstawia postać, której twarz skierowana jest w lewo. Jest to również jeden z trzech banknotów nieprzedstawiających wizerunku byłego prezydenta (pozostałe to te o nominale 100$ i 10,000$). Koszt jego wyprodukowania to 10.9 centa.

20$

Na jednej ze stron banknotu znajduje się portret Andrew Jacksona, prezydenta USA. Na odwrocie widnieje najbardziej znany budynek Stanów Zjednoczonych, Biały Dom.

Średnia długość życia takiego banknotu to 7.9 roku, a jak wynika z danych z 2009 roku, 11%  wszystkich banknotów w legalnym obiegu stanowiły te o nominale 20$. Koszt jego wyprodukowania to 12.2 centa.

Od kilku lat pojawiają się plotki o tym, że czas zastąpić któryś z męskich wizerunków damskim. Na początku pomysł dotyczył banknotu o nominale 10$. Jednak zrezygnowano z niego między innymi po tym, jak postać Alexandra Hamiltona zyskała na popularności na skutek broadwayowskiego musicalu bazowanego na jego życiorysie.

Zdecydowano wówczas, że zmiany będą dotyczyły banknotu 20$. W 2016 roku oficjalnie ogłoszono, że Andrew Jacksona zastąpi wizerunek Harriet Tubman, a A.Jackson „przeprowadzi się” na rewers banknotu. Nowe projekty miały trafić do portfeli obywateli w 2020 roku.

W 2017 roku Sekretarz Skarbu, Steven Mnuchin, wymijająco powiedział, że w chwili obecnej są ważniejsze sprawy na których musi się skupić rząd, niż wizualna zmiana banknotu. Nie wiadomo więc kiedy ujrzymy pierwszy amerykański banknot z wizerunkiem kobiety na awersie.

50$

 Na banknocie o nominale 50$ zobaczymy wizerunek Ulyssesa Granta, 18. Prezydenta Stanów Zjednoczonych, na odwrocie przedstawiony jest Kapitol, siedziba Kongresu Stanów Zjednoczonych.

Banknot o tym nominale zużywa się po 8.5 roku i stanowi 6% wszystkich banknotów w obiegu (stan na 2009 rok). Koszt jego wyprodukowania to 19.4 centa.

W 2005, a następnie w 2010 roku padła propozycja aby umieścić na tym banknocie Ronalda Reagana, jednak nie znalazła ona nigdy odzwierciedlenia w realnych planach rządu.

100$

Awers banknotu przedstawia Benjamina Franklina, jednego z ojców założycieli Stanów Zjednoczonych (nie był prezydentem USA). Z drugiej strony widać Independence Hall, historyczny budynek, który można znaleźć w Filadelfii. Podpisano w nim Konstytucje Stanów Zjednoczonych oraz Deklarację Niepodległości.

Jest to obecnie największy dodrukowywany nominał. Jego średnia długość życia to 7.5 roku. Jest to obecnie również jedyny banknot, który nie przedstawia budynku zlokalizowanego w Waszyngtonie. Wyprodukowanie tego banknotu kosztuje 15.5 centa. Plotki głoszą, że nawet 2/3 wszystkich banknotów o nominale 100$ znajduje się poza Stanami Zjednoczonymi.

Analiza poszczególnych elementów na banknocie

  • Symbol oznaczony numerem 1 pokazuje, z którego miejsca na tabliczce został wydrukowany banknot. Taka tabliczka układa się następująco:
A1 E1 A3 E3
B1 F1 B3 F3
C1 G1 C3 B3
D1 H1 D3 H3
A2 E2 A4 E4
B2 F2 B4 F4
C2 G2 C4 G4
D2 H2 D4 H4
  • Symbol z numerem 5 oznacza natomiast numer seryjny takiej tabliczki. Co ciekawe, jeśli przed takim numerem znajduje się symbol „FW” (jak powyżej) oznacza to, że został on wydrukowany w Fort Worth w Teksasie, jeśli go nie ma to wydrukowano go w Waszyngtonie. Łatwo więc wywnioskować, że amerykańskie dolary drukowane są tylko w tych dwóch miejscach.
Źródło: http://darkroom.baltimoresun.com/2014/11/the-money-factory-how-a-u-s-one-dollar-bill-is-printed/
  • Symbole oznaczone numerem 2 i 7 wyjaśniają który z 12 Banków Federalnych wydał dany banknot. Taki symbol znajduje się tylko na banknotach o nominale 1$ i 2$. W wyższych nominałach można to wyczytać z numeru seryjnego.
Bank Federalny Litera Number
Boston A 1
New York B 2
Philadelphia C 3
Cleveland D 4
Richmond E 5
Atlanta F 6
Chicago G 7
St. Louis H 8
Minneapolis I 9
Kansas City J 10
Dallas K 11
San Francisco L 12
  • Numer 3 to numer seryjny banknotu. Pojawia się on dwa razy na banknocie. Pierwsza litera oznacza bank, który wydał dany banknot. Ostatnia litera pokazuje ile razy został już użyty dany numer seryjny. Każdy z nich jest bowiem użyty tylko 832 razy. Dlaczego? Liter w alfabecie jest 26. Na seryjnej tabliczce są 32 miejsca. 32×26=832.
  • Symbol oznaczony numerem 4 przedstawia pieczęć Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych.
  • Symbol o numerze 6 oznacza datę serii. Nie jest to jednak dokładna data wydrukowania danego banknotu, a raczej data uznania danego wzoru po zmianach. Co może wpłynąć na wydanie nowej serii? Dzieje się to w 3 przypadkach. Wtedy, kiedy zostaje zmieniona szata graficzna banknotu, wtedy, kiedy zmienia się Sekretarz Skarbu Państwa (odpowiednik Ministra Finansów) lub kiedy zmienia się Skarbnik Stanów Zjednoczonych (w tym przypadku po roku pojawi się dodatkowo litera, np. 2010A).

cdn.

#48 Ulubione miejsca w San Francisco cz.2

W drugiej części postu o ulubionych punktach na mapie San Francisco skupię się mniej popularnych miejscach, o których pisze niewiele przewodników. Ja sama odkryłam ja przez przypadek albo zupełnie niedawno, kiedy szukałam czegoś nowego do zobaczenia w tym mieście.

  • The View Lounge

The View Lounge to bar znajdujący się na 39. piętrze hotelu Marriott (adres: 780 Mission St). Rozciera się z niego zapierający dech w piersiach widok na miasto.

Patrząc na zdjęcia w internecie, miejsce to wydaje się być ekskluzywne i tym samym może zniechęcić turystów, którzy zazwyczaj są ubrani na sportowo. Nic bardziej mylnego. Aby dostać się do The View należy wejść do hotelu Marriott i wjechać windami na górę. Łatwo znaleźć dodatkowe znaki ułatwiające odnalezienie baru, co więcej, obsługa z hotelu na pewno z przyjemnością pomoże odnaleźć właściwą drogę.

Sam bar rekomenduje robienie rezerwacji, aby mieć miejsce przy samych szybach lub w ogóle dostać jakiekolwiek miejsce siedzące. Lokal ma dość małą powierzchnię, a dużo chętnych. Jeśli kogoś nie stać albo nie ma czasu, żeby zostać w barze na dłużej, można do niego wejść na chwile aby zrobić zdjęcie czy obejrzeć widoki. Nikt nie zwróci uwagi na to małe cwaniactwo, jest tam zazwyczaj bardzo tłoczno. Jeśli ktoś ma ochotę spędzić tam dłuższą chwilę, a nie zarezerwował wcześniej miejsca, to można nawet postać z drinkiem w ręku i podziwić widoki.

Źródło: https://www.judysbook.com/The-View-Lounge-Bars-Pubs-and-Clubs-sanfrancisco-r28374277.htm
Źródło: http://www.sfviewlounge.com
  • Tonga Room & Hurricane Bar

Tonga Room & Hurricane Bar to kolejne  warte uwagi gastronomiczne miejsce w San Francisco. Jedzenia tam nie próbowałam, drinki są w porządku, ale też nie nadzwyczajne. Jednak to co jest tam nadzwyczajne to to, że…pada tam deszcz 😉 . Na środku restauracji znajduje się mini-basen na którym z kolei pływa scena dla muzyków, którzy grają na żywo. Porusza się ona w zależności od tego czy występ się zaczyna czy kończy. Jednak największą atrakcją jest padający sztuczny deszcz. Oczywiście nie pada on na całej powierzchni lokalu, a tylko nad basen, jednak jeśli ktoś zbyt ciekawsko wystawi głowę za barierkę, również może zostać zmoczony. Nie jest to jednorazowe, atrakcja jest powtarzana kilka razy każdego wieczoru. I tak naprawdę drinki są bardzo dobre 😉 .

  • Punkt widokowy na Montague Place

Trochę przypisuję sobie zasługi znalezienia tego miejsca, ponieważ odkryłam je przez przypadek. Znajduje się ono na skrzyżowaniu Montague Place i Montgomery Street.

Źródło: https://www.google.com/maps/@37.8004279,-122.4045247,189m/data=!3m1!1e3

Jest to fragment ulicy nieprzejezdny dla samochodów, zamiast tego są schody dla pieszych (różnica poziomów była zapewne tak duża, że nie dało się ich połączyć drogą). Właśnie z tego przejścia rozpościera się bardzo ładny widok na finansową dzielnicę San Francisco z górującym na pierwszym planie popularnym, trójkątnym budynkiem (Transamerica Pyramid). Dodatkowo idealnie na wprost dalej ciągnie się Montgomery Street, która dodatkowo dodaje uroku temu miejscu.

  • Ghirardelli Square

Ghirardelli Square jest to miejsce znajdujące się w popularnej dzielnicy Fisherman’s Wharf. Przestrzeń ta została niegdyś kupiona przez założyciela The Ghirardelli Company, firmy produkującej wyroby czekoladowe. Została tam założona wówczas siedziba całej firmy.

Dziś Ghirardelli to część wielkiego koncernu Lindt & Sprungli, a siedziba firmy została przeniesiona do San Leonardo. Ghirardelli Square jednak zostało. Dziś znajdują się tam sklepy i kawiarnie tej marki, a także inne restauracje czy sklepiki. Otworzono tam również ekskluzywny 5-cio gwiazdkowy hotel Fairmont Heritage Place. Nazwanie tego miejsca centrum handlowym byłoby mocno niesprawiedliwe, całość utrzymana jest w przytulnej, ceglanej architekturze. Bardzo przyjemne miejsce na odpoczynek, wypicie gorącej czekolady lub kupienie słodkich pamiątek z San Francisco.

Źródło: https://www.californiabeaches.com/attraction/ghirardelli-square/
  • Bilionaires Row

Bilionaires Row to zwyczajowa nazwa okolicy, w której domy mają najbogatsi mieszkańcy San Francisco. Znajduje się ona w dzielnicy Pacific Heights. Są to jedne z najwyżej położonych terenów miasta, a to daje najładniejszy widok na zatokę. A jak widok jest ładny, to wiadomo, że cena też jest wyższa.

Źródło: https://www.google.pl/maps/place/Pacific+Heights,+San+Francisco,+Kalifornia/@37.7931945,-122.4439908,14z/data=!4m5!3m4!1s0x808580c593750c47:0x26f06ef70d70f47c!8m2!3d37.7925153!4d-122.4382307

Chociaż w Kalifornii to południe stanu pęka w szwach od gwiazd, to Dolina Krzemowa ma swoje „celebrities”, którymi najczęściej są właściciele firm, startupów czy udziałowcy. Wielu z nich mieszka poza miastem z uwagi na jego małą powierzchnię, a co za tym idzie, domy też są znacznie mniejsze i często pozbawione np. ogrodu czy basenu. Jednak kilku z nich upodobało sobie San Francisco na miejsce zamieszkania.

Najbardziej znanym mieszkańcem SF jest (według mnie) Jony Ive, Główny Projektant marki Apple (CDO). Kupił on swój dom za 17 milionów dolarów.

Źródło: https://www.google.pl/maps/@37.7932231,-122.4434261,3a,75y,342.31h,89.04t/data=!3m7!1e1!3m5!1sf99288RYnRUgv0IB6ViHaA!2e0!6s%2F%2Fgeo0.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3Df99288RYnRUgv0IB6ViHaA%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D76.965836%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656

W tej samej okolicy mieszka również założyciel firmy Oracle, Larry Ellison czy właściciel aplikacji Yelp – Jeremy Stoppelman.

Jest to idealne miejsce na spacer w okolicy Halloween czy Bożego Narodzenia, wszystkie te ekskluzywne domy są wtedy pięknie poprzystrajane. Ale warto również się tam wybrać poza świątecznymi okresami, chociażby po to aby pooglądać sobie jak żyją bogaci ludzie i powzdychać nad swoim losem 😉 .