#61 Kiedy będzie to trzęsienie ziemi?

Każde miejsce na ziemi ma jakieś swoje przypadłości – powodzie, srogie zimy czy tsunami. U nas w Kalifornii zagrożeniem są trzęsienia ziemi.

Pod tym stanem znajduje się uskok San Andreas, oddzielający dwie płyty tektoniczne: północnoamerykańską i pacyficzną. Poruszają się one stosunkowo wolno, bo kilka centymetrów na rok, ale w przeciwnych kierunkach, co powoduje naprężenia i tarcia. Uskok znajduje się bardzo blisko linii brzegowej, na tyle blisko, że San Francisco i Los Angeles znajdują się na różnych płytach. Aby być jeszcze dokładniejszym w lokalizacji, znajduje się on w górach przy Santa Cruz, czyli kilka mil od mojej pracy.

Ciężko mi stwierdzić czy tutaj dużo się mówi o ewentualnym trzęsieniu ziemi, bo nie mamy telewizji, a do amerykańskich gazet też rzadko zaglądamy. Na pewno temat wraca przy każdej mniejszej aktywności sejsmicznej w okolicy albo większej gdzieś na świecie. Od kiedy jestem w Stanach, doświadczyłam osobiście jednego, małego trzęsienia, a takich, których nie poczułam, ale wiem, że były niedaleko było około 2-3. Wszystkie nie przekroczyły magnitudy 3-3.5.

To jedyne trzęsienie ziemi, którego doświadczyłam osobiście, zastało mnie w domu. Siedziałam przy stole robiąc coś na komputerze. W pewnym momencie poczułam, że krzesło na którym siedzę jakby się trochę ruszyło albo zatrzęsło. Moja pierwsza myśl była taka, że sąsiad z pasją zamykał drzwi. Jednak gdy zobaczyłam, że rolety się ruszają (nasze są pionowe) zrozumiałam, że to chyba coś znacznie większego. Po wejściu na facebooka, moje przypuszczenia zostały potwierdzone – dużo osób z okolicy to odczuło i wrzucało na facebookową tablicę linki do stron z wiadomościami.

(Nie było to moje pierwsze doświadczenie z trzęsieniem ziemi. Pierwsze odczułam w Grecji na wyspie Zakynthos. Wydawało mi się, że mam jeden z tych snów, gdzie wydaje Ci się, że spadasz i budzisz się przy zderzeniu. Okazało się, że obudziło mnie przesunięcie łóżka, jednak o tym dowiedziałam się później od innych turystów, którzy rozmawiali o trzęsieniu ziemi.)

Wracając jednak do Kalifornii, naukowcy szacują, że duże trzęsienie ziemi nawiedzi to miejsce w ciągu najbliższych 30 lat. Mimo, że takiego kataklizmu nie da się przewidzieć, specjaliści szukają jakiegoś wzoru bazując na poprzednich latach. Od 1836 roku było 5 trzęsień ziemi o magnitudzie większej niż 6.75 – rozważanych jako powodujące bardzo duże zniszczenia.

earthquake-probability-chart
Źródło: https://www.earthquakesafety.com/earthquake-history.html

Jak widać na grafice obok, między 1836, a 1911 rokiem było sporo znaczących trzęsień ziemi, które rozładowały naprężenia między płytami. Następnie nastała długa cisza. Obecnie wygląda na to, jakby okres odczuwalnych ruchów tektonicznych rozpoczynał się na nowo.

Często żartujemy z moim mężem, że czekamy na trzęsienie ziemi, bo wtedy spadną ceny domów w okolicy i będzie nas w końcu stać na kupno któregoś z nich. Żarty żartami, ale temat trzeba traktować jak najbardziej poważnie.

Mamy w domu plecak z rzeczami na przeżycie 3 dni bez dostępu do wody czy jedzenia, ale tak naprawdę powinniśmy mieć taki zestaw w samochodzie czy w pracy. Rozmawialiśmy również kilka razy o tym, jak siebie znajdziemy, jeśli telefony nie będą działać czy gdzie najlepiej się schronić w czasie trzęsienia ziemi. Nie udajemy więc, że żyjemy w raju, w którym nic nam się nie stanie, a mimo wszystko uważam, że jesteśmy bardzo słabo przygotowani na ewentualna katastrofę.

Największe trzęsienie zmieni jakie nawiedziło okolice było w 1906 roku. Zginęło wtedy 3000 osób, a San Francisco przez kilka kolejnych dni zmagało się z pożarami trawiącymi kolejne domy. Mówi się, że 80% miasto zastało wtedy zniszczone. Trzęsienie miało siłę 7.8 w skali Richtera.

To wydarzenie jest jednak już historią, ostatnia osoba, która przeżyła to trzęsienie ziemi zmarła w 2015 roku w wieku 113 lat. Katastrofa, którą pamięta zapewne wielu mieszkańców Zatoki, wydarzyła się w 1989 roku i zwana jest Loma Prieta Earthquake. Epicentrum było w górach w Santa Cruz (tak, tych obok mojej pracy…), jednak największe szkody odczuło ponownie San Francisco i Oakland. Zginęły wtedy 63 osoby. Podczas tego trzęsienia doszło do zniszczenia mostu Bay Bridge, jednego z czterech, który łączy brzegi Zatoki San Francisco. Część górnego poziomu mostu zawaliła się na ten dolny. Zgineła jedna osoba (w wyniku problemów w komunikacji policja skierowała kierowcę w stronę zawalonej drogi), a sam most został zamknięty na miesiąc.

52015705-e1378251919397
Źródło: https://www.kqed.org/news/109768/looking-back-at-loma-prieta-from-someone-who-was-on-the-bay-bridge

Innym, tragicznym skutkiem tego trzęsienia ziemi było zawalenie się dwupoziomowego wiaduktu międzystanowej drogi 880 w Oakland. Konstrukcja nie wytrzymała wstrząsów i zawaliła się, miażdżąc w samochodach 41 osób. Poszukiwania trwały 4 dni, ostatnia osoba, którą udało się uratować, była uwięziona 90 godzin w swoim samochodzie, niestety zmarła w szpitalu miesiąc później.

1989-san-francisco-earthquake
Źródło: https://www.kqed.org/news/109768/looking-back-at-loma-prieta-from-someone-who-was-on-the-bay-bridge

Nie będę ukrywać, że często myślę o trzęsieniu ziemi, a już na pewno jak wydaje mi się, że herbata w szklance się przelewa lub lampa się lekko buja. Wtedy zazwyczaj zastygam w bezruchu na kilka sekund i wyczekuje czy to już czy nie już. Najbardziej stresuje mnie, gdzie to ewentualne trzęsienie mnie zastanie. Niekomfortowo się czuje, jeśli utknę w korku na moście. Nie czułabym się też dobrze mieszkając w San Francisco, ponieważ jest ono z trzech stron otoczone wodą (to jest moje osobiste odczucie). Miejsce pracy…no cóż…nie będę szukać nowej, ale mam świadomość, że jeśli będę miała to wątpliwe szczęście doświadczyć trzęsienia ziemi w pracy to może być ze mną kiepsko.

Staram się pozostawać optymistką i przede wszystkim nie myśleć o tym. Poza tym tli się we mnie nadzieja, że może te wszystkie małe trzęsienia ziemi, które są bardziej sensacją mediów społecznościowych, niż niebezpieczeństwem, zastąpią to jedno duże, którym nas straszą. Taka logika na poziomie małego dziecka 🙂 .