#54 W czym (według mnie) Ameryka jest lepsza od Polski?

Postanowiłam wypisać 5 najważniejszych rzeczy, w których według mnie Stany Zjednoczone są lepsze od mojej ukochanej Polski. Będzie też oczywiście druga część, w której się „odwdzięczę” Ameryce i napiszę w czym mój kraj jest lepszy od niej 🙂 .

  • Jazda samochodem

Jest to chyba punkt, który jako pierwszy przyszedł mi do głowy, kiedy sporządzałam tę listę. Chodzi mi przede wszystkim o bezpieczeństwo na drogach. Oczywiście mogę się wypowiedzieć tylko o rejonie w którym mieszkam lub który kiedyś odwiedziłam, ale myślę, że podobnie jest w całych Stanach. 

Tutaj nikt nie szaleje na drogach, nie przekracza znacznie dozwolonej prędkości, nie rusza z piskiem opon na zielonym świetle. Kierowcy odnoszą się do siebie z szacunkiem, nie używają bezsensownie klaksonów. Od kiedy tu mieszkam, a jest to już ponad półtora roku, nie widziałam żadnego poważnego wypadku. Jeśli długo czekam do skrętu w lewo, nikt za mną mnie nie pospiesza światłami czy, co gorsze, wyzwiskami.

Podoba mi się również to, że wszędzie można dojechać autostradami. Nie działa to tak jak w Polsce, że są one płatne i tylko między większymi miastami. Tutaj w większości się za nie nie płaci (freeway to darmowa autostrada, highway – płatna). Jest to zazwyczaj kilkupasmowa droga poprowadzona przez cały stan lub region. Nie ma żadnych bramek czy świateł, jedyne o czym trzeba pamiętać to jakim zjazdem zjechać z autostrady. Przykładowo, jak jadę do pracy to do autostrady dojeżdżam w około 2-3 minuty do zjazdu North First Street. Jak z niej zjeżdżam, to wybieram zjazd Holly Street, który jest oddalony od mojej pracy o kilkaset metrów.

To, że autostardy są głównym elementem przemieszczania się w Stanach, świadczy chociażby to, jak ktoś Cie pyta gdzie mieszkasz lub pracujesz. Nazwa ulicy nikomu nic nie powie, zazwyczaj więc mówi się nazwę zjazdu lub jakimi autostradami (numerami) się dojeżdża. 

  • Sklepy

Uwielbiam w Stanach to, jak wiele różnorodnych sklepów tutaj mają. Potrzebujesz kupić akcesoria imprezowe? Proszę bardzo, jedź do Party City. Twoim hobby jest DIY, robienie bukietów, dekoracji? Najlepsze miejsce to Michaels. Lubisz szyć? Joann. Szukasz ładnych dekoracji do domu albo wyposażenia kuchni czy łazienki? Wybieraj: HomeGoods, Marshalls. Lubisz kupować ubrania dobrych marek, ale w niższych cenach? Jedz do Tjmaxx, Nordstrom Rack, Ross. Tych sklepów jest po prostu pełno i jestem przekonana, że są jeszcze takie które warto znać, a ja jeszcze na nie nie trafiłam. Jeśli czegoś tutaj potrzebujesz, to po prostu to masz. Są to sklepy powierzchniowo przypominające hipermarkety w Polsce, jest więc naprawdę w czym wybierać.

Być może się to zmieniło i nie chce oczywiście nikogo tutaj wkurzyć, ale wydaję mi się, że jeśli na przykład będziesz chciał/-a zorganizować w Polsce imprezę z kolorem przewodnim albo baby shower dla koleżanki, to musisz się ładnie namachać i naplanować, żeby zdobyć wszystkie dodatki, balony, talerzyki, sztućce. Tutaj bez żadnego stresu możesz zająć się tym w dniu imprezy, jestem bardziej niż pewna, że znajdziesz to w wielu sklepach.

Jeśli masz ochotę na lepsze jakościowo ubrania albo kosmetyki, ale za niższą cenę, masz kilka różnych sklepów do wyboru, w których znajdziesz ciuchy Calvina Kleina czy Armaniego, a kosmetyki od Anastasia Beverly Hills albo Smashboxa. U nas w Polsce rzadko kiedy można trafić na takie perełki.

  • Promocje, wyprzedaże, kupony 

W Polsce promocje czy wyprzedaże kojarzę z jednym, wielkim przekrętem. Produkty są przecenione o jakieś niewielkie pieniądze, a zdarza się podobno i tak, że ich cena najpierw jest podwyższana, a później znowu obniżana, aby klienta złapać na „promocję”. Rzadko się też zdarzają kupony promocyjne w gazetkach, obniżki typu „-25% na wszystko”.  W Stanach jest zupełnie inaczej. Firmy agresywnie zabiegają o uwagę klienta. Przede wszystkim, sklepy bardzo często robią obniżki o 15, 20, nawet 40% na cały asortyment, bez jakiś ukrytych gwiazdek czy małego druczku. Są to firmy typu GAP, Banana Republic czy Abercrombie, więc nie niszowe, których nikt nie zna, a wręcz przeciwnie, wielkie, międzynarodowe marki.

Jeśli chodzi o kosmetyki, czyli coś co mniej najbardziej interesuje, Ulta Beauty i Sephora przynajmniej dwa razy do roku robią promocję na cały asortyment. Jest to zazwyczaj -15 lub -20 procent. Dodatkowo Ulta Beauty ma ZAWSZE aktywny kupon do ściągnięcia w internecie, który obniża kwotę do zapłaty w sklepie lub online o 3,5 dolara. Niby nie wiele, ale grosz do grosza…

Przyzwyczaiłam się do tego w Stanach już tak bardzo, że za każdym razem jak robię gdzieś zakupy, to najpierw wpisuję w internecie „[nazwa sklepu] promo code” i w większości przypadków znajduję jakiś kod lub kupon, dzięki któremu oszczędzam pieniądze.

  • Policja

Policja w Stanach jest bardzo mocno szanowana przez społeczeństwo. Gdziekolwiek się nie pojawią, budzą respekt, ale taki, który daje bezpieczeństwo, a nie taki „zaraz się do mnie przyczepi, że chodzę po trawniku”.

Tutaj, dopóki jesteś w porządku i nie łamiesz prawa w rażący sposób, nikt nie będzie Cię straszył mandatem. Jeśli chcesz przejść na mało uczęszczanej ulicy przez środek jezdni albo zdarzy Ci się rzucić papierek na chodnik (nie pochwalam!) nie musisz się obawiać czyhających na Ciebie policjantów, którzy szukają okazji do wypisania kolejnego mandatu. Tutaj widzi się ich głównie w miejscach, w których są naprawdę potrzebni. Jeśli ktoś zachowuje się podejrzanie, zaczepia innych, śpi na ulicy, można być bardziej niż pewnym, że w ciągu kilku minut zainteresuje się nim policja. Co więcej, są oni niezwykle pomocni dla cywili. Chętnie podpowiedzą zapytani o drogę czy zrobią sobie pamiątkowe zdjęcie. Wiem, że to wszystko wynika z głębszych problemów i różnic w zarządzaniu policją tutaj, a w Polsce, ale wniosek niestety nasuwa się sam. Tutaj przy policji czuje się bezpiecznie, w Polsce niestety mam wrażenie, że policja czyha na obywateli aby wystawić jakikolwiek mandat, żeby komendant był zadowolony. 

Ważne jest również to, że policja tutaj dużo więcej może. Za przekroczenie prędkości można trawić do więzienia, a  za niewypełnianie ich poleceń można zostać postrzelonym. W Polsce kończy się zazwyczaj na upomnieniach słownych, które niewiele dają i tym samym nie wzbudzają respektu wśród obywateli. Skoro każde użycie broni przez policjanta w Polsce wiążę się z wielką aferą czy zawieszeniem, jak obywatele mają czuć się przy nich bezpieczni, skoro w sytuacji zagrożenia nie mogą oni nawet sięgnąć po broń?

  • Ludzie tutaj są naprawdę milsi!

Jeśli ktoś pyta mnie, czym Polska różni się od Stanów, staram się unikać banału jakim jest „Ludzie tutaj są milsi”, ale tak naprawdę jest. W Polsce każdy patrzy w swój telefon, unika kontaktu wzrokowego, o rozmowie z nieznajomym można w ogóle zapomnieć. Tutaj wszyscy się do siebie uśmiechają, zagadują nawet tym trywialnym „How are you?”, powiedzą Ci, że masz fajne buty albo ładny makijaż. Kiedy bezmyślnie przenoszę ten zwyczaj do Polski i uśmiecham się do obcych, widzę taki niepokój w oczach „Czego ta baba się do mnie szczerzy? Pewnie coś chce”. Od komentarzy typu „Fajna torebka” już w ogóle się powstrzymuje, bo pomyślą, że chce ukraść. Jeśli ktoś od rana uśmiechnie się do Ciebie w windzie, naprawdę dzień jest odrobinę lepszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *